header image
 

Marcus Vagraff

W cieniach lasu, pomiedzy pniami i krzakami, nie zostawiajac wlasciwie zadnych sladow biegnal czarny wilk z biala plama na karku. Slina na wargach znaczyla zmeczenie w jego organizmie. Miesnie nog pracowaly na najwyzszych obrotach, kazdy z nich mial zadanie do wykonania, kazde sciegno musialo zapracowac na nagrode, na odpoczynek, ktory juz niedlugo mial sie zjawic. Postac kluczyla pomiedzy drzewami, uciekala przed napastnikiem. Dwoch konnych mysliwych ze strzelbami urzadzilo sobie polowanie na jednego wilka. Mlody wilk wiedzial co ma zrobic, musial najpierw ich doprowadzic na miejsce zasadzki, gdzie czekali na niego jego kompani. On jednak nie byl samotnym i bezbronnym wilkiem w tych lasach. Jeszcze kilkadziesiat metrow bieganiny i dotrze do miejsca, do ktorego mial doprowadzic czesc konnych, ktorzy ruszyli za nim. Mial ich sprowadzic tutaj, tylko kilku, reszta na pewno ucieknie jak uslyszy co sie stalo ze zwiadowcami. Jeszcze kilka metrow…

Zza drzew wynurzyla sie ogromna postac wilka, wygladajacego jak tygrys,takiego wilko jeszcze nie widzial mysliwy. Rownie szybkiego co pantera i rownie niebezpiecznego. Zareagowal szybko, obrocil konia w bok, omijajac drzewo z boku, zaslaniajac sie przed nadbiegajacym szarym wilkiem. Nie widzial, ze wilk nie da za wygrana, nie wiedzial tego, ze wilk jest szybszy od niego, ze moze byc szybszy od klusujacego pomiedzy drzewami konia. Pomylil sie jednak. Poczul sie jak w windzie, ktora nagle sie zatrzymala na polpietrze, kon zarzal, a siedzisko umknelo mu spod ciala. Chwile potem mokra od rosy ciemna zielen sciolki lesnej przywitala go spieszacego na jej spotkanie. Poczul uklucie na czole uderzajac w galaz. Przerazliwe rzenie jego wierzchowca nagle zamilklo, ciekla lepka ciecz chlusnela na niego. Probowal dopasc karabinu, ktory upadl kolo niego, siegnal po niego. Ale to wlasciwie tylko gest, w jednej juz nastepnej chwili reke szarpnal napastnik, wgryzajacy sie w ramie jak w gabke. Mysliwy stal sie zwierzyna, nie wiedzial juz co robic, w jednej chwili stracil wierzchowca i za kolejna chwilke mial stracic zycie? Schwycil sie jedynej szansy ulatniajacej sie z jego mozgu… ucieczki.

Jego partner tylko spojrzal jak zza drzewa wybiega na nadbiegajego towarzysza ogromny szary wilk, ktory nastepnie wgryzl sie w peciny wierzchowca. Probowal zatrzymac konia, nie zdajac sobie sprawy, ze tak nagla zmiany deyzcji moze spowodowac, ze kon go moze zrzucic. Nie stalo sie jednak tak, wlasciwie nie musialo. Katem oka dostrzegl sylwetke nastepnego wilka, ktory wypadl z krzakow kilka metrow od niego, juz byl w powietrzu. Z przerazeniem na twarzy zaslonil sie rekami, zmieniajac miejsce na siedzisku. Kon nie zaczal nawet wierzgac, kiedy srebrzyste zeby wilka wbily sie w przedramiona jedzca. Zaczal krzyczec, kiedy wilk zaczal szarpac z sila wyrywajac go z siodla. Upadl na ziemie, nie obchodzilo to juz w ogole, patrzyl w oczy bestii, w ciemne slepia bialego wilka, podobnego wielkoscia do niedzwiedzia. Kiedy zrenice bestii zwezyly sie, a z pyska wydobyl sie warkot, juz wiedzial, ze pozostalo mu tylko kilka sekund zycia. Nie slyszal krzykow towarzysza, we wlasnej glowie slyszal wlasne, przerazenie i strach przed smiercia. Odtretwienie przyszlo szybko, nie czul juz nic, bol minal, a cieplo rozchodzace sie po ciele zbawiaco przyjal jako nagrode za dobre sprawowanie sie. To bylo jak lekarstwo, jak cos, co juz dawno mial przyjac, ale nigdy go jeszcze nie spotkalo. To nie bylo straszne. To bylo dobre uczucie, nie czul bolu, nie czul troski. Zobaczyl tunel i swiatlo na jego koncu… podazyl tam.

Bestie szybko rozprawily sie z jezdzcami. Czarny wilk dolaczyl do pozostalych. Zawarczal na bestie… odeszli w spokoju, wydobywajac ze swych gardel piesn pozegnalna. Tak sie nie musialo skonczyc, ale sie skonczylo. Dzien wczesniej, przypominal sobie Biala Plama, ludzie przyszli do ich lasu, na ich teren, zaczeli polowac na ich zwierzyne i zaczeli wyrywac znaki ostrzegawcze. A przeciez juz wszyscy w okol znaja te lasy, to w nich znowu legenda ozyla, dzikie bestie widziane nocami, ktore pokazywaly sie od czasu do czasu rowniez w dzien, ogromne wilki rozmiarow niedzwiedzi. Ludzie sie martwili, ze to diabel, ktory po nich przyszedl, najpierw dzika zwierzyna a potem oni. Przestraszyli sie i wynajeli najemnikow. Oni mieli wszystko zalatwic. Ale nie zdawali sobie sprawy jednak, ze zadzieraja z Wilkolakami, ze starozytna legenda, mowiaca o wilkach w ludzkiej skorze. Powiedziano im, ze ogromne bestie poluja w lasach, straszac wszystkich, a sa tak ogromne, ze trudno o nich powiedziec, ze sa wilkami, a raczej potworami. Mysliwi mieli tylko jedno w glowie, upolowac te legendarne zwierzeta i zdobyc slawe i pieniadze za sprzedaz ich futer. Nie zdawali sobie jednak sprawy, ze mysliwi stana sie ofiara. Biala Plama zadecydowal o tym, by zabic tylko niewielu, tak niewielu, by reszta mogla uciec w przerazeniu, rozglaszajac, ze bestia zwyciezyla, ze lasy sa ich wlasnoscia. Zabojstwo tych dwoje bylo koniecznoscia, krokiem majacym na celu ochrone pozostalych. Nie chcial sie stac potworem, czyhajacym na kolejnych ludzi, zabijajacym bez zastanowienia, nie chcial rozlewu krwi, chcial jedynie ochronic tych ludzi, a juz na pewno nie chcial, by ci ludzie rozpoznawali w nim bestie. Niestety stalo sie, zamordowali dwoje mysliwych, ale to nie nasza wina - przekonywal siebie. Dostali wyrazne ostrzezenia, by nie wchodzic na ich terytorium. A moze po prostu strach przed smiercia ich tu doprowadzil? A wiec i spotkali smierc. Dobrze, ze pozostali nie przyszli za nimi. Smiertelne krzyki konajacych towarzyszy i umykajacy wierzchowiec, przerazony i zmeczony na pewno da im odpowiednie przeswiadczenie o tym, co tu sie stalo. I tak mialo byc. Tak mialo byc caly czas…

~ autor odrzuceni w dniu kwiecień 23, 2008.

Odpowiedzi: 7 to “Marcus Vagraff”

  1. Fenrir:
    Fajne opowiadanko, ale w jakich czasach ono jest ustawione? Przed czy po sesji? Teraz nie mieliśmy terytorium :]… No ja sie zmieszałem.

  2. Specjalnie nie podalem miejsca ani czasu zdarzenia. Opowiadanie ma sklonic do refleksji nad nim oraz nad samymi postaciami. Zdarzenie moglo miec miejsce gdzies przed sesjami, np. mielismy wczesniej swoje terytorium, ale ktos nam je odebral albo stracilismy je ze wzgledu na to, ze sie zle nim opiekowalismy, np. zabijalismy ludzi, co sklonilo innych Uratha do wydania wyrokow na nas, ze wzgledu na to, ze zdobywamy za duzy rozglos, co jest niebezpieczne dla Zaslony.

    A z drugiej strony to zdarzenie mogloby miec miejsce juz w Kanadzie, przeciez naszym celem jest zdobycie terytorium, czyli ustabilizowanie sytuacji z ludzmi poprzez ostrzeganie i zalozenie plynnych granic.

    To opowiadanie jest niczym wiecej jak sklonieniem do myslenia nas i pozostalych czytajacych, co czyha Uratha, gdy juz zdobeda terytorium. Dlatego licze na to, ze podzielicie sie Wasza opinia na ten temat albo chociaz na temat opowiadania

  3. Jak mielibyśmy ich zabić to ja bym skoczył w formie garu z przeraźliwym rykiem i przebił dziada włóczniom! a potem odgryzł głowę… Ale tak też można ;-)…

  4. Generalnie też mi trochę nie pasuję, że nie jest to umiejscowione w czasie. W pewien sposób jednak traktuje to jako sen i marzenie.

    Zasłony już nie ma od Apokalipsy - nazywa się to chyba Rękawica (Gauntlet).

    Wyczuwam pewne podobieństwa do mojego opowiadanka. Ale może taka natura wilkołaków :)

    Strasznie źle mi się czyta opowiadania bez polskich znaków - wiem, że najważniejsza treść - ale forma też musi być jakoś dopracowana.

  5. Niestety nie mam mozliwosci pisac polskich znakow, to jest tak jak sie kupuje i system i klawiature za granica. Rekawica i Zaslona pelni jedna i te sama funkcje, ma zaslonic wilkolaki w postaci innej niz ludzka. Inna nazwa, te same funkcje. A gdzie twoje opowiadanko? Chetnie poczytam, chocby dlatego, by sprawdzic czy rzeczywiscie jest plagiat :D

    Co do polskich znakow - nie moge wymienic klawitaury, bo korzystam z laptopa, jak zakupie komputer, to na pewno beda i polskie znaki. Na razie z braku laku dobry i kit…;]

  6. TO pisałem ja szelest - i nie mówię, że plagiat, tylko że pewne momenty są wspólne. Ale spokojnie przymierzam się do następnego opowiadania z przeszłości Roy’a :) Pojawi się już niedługo :)

  7. Ja mam jedno z kronik mutantów i teraz pisze coś o 2 wojnie światowej, więc Szakal będzie bez opowiadania. Prędzej coś z szakala pojawi się na oneiros ;-)… A właśnie dobrze, że sobie przypomniałem - trzeba coś na weekendzie na oneiros skrobnąć… Co sądzicie by opisać metodę polowania wilczego stada??

Napisz odpowiedź

Musisz być zalogowany aby móc dodać komentarz.