Polowanie… (by szelest)

18 miesięcy temu, leśne okolice Vancouver.

Jest mi cholernie ciężko. To już trzeci dzień odkąd uciekam. Wysłano za mną kilkunastu ludzi, uzbrojonych niemal po zęby. Ale to wciąż zwykli ludzie, mimo że pewni swojej broni. Ja mam coś lepszego – kły i pazury. Mają jednak szanse, póki są w grupie – ale to się zmienia. Rozdzielają się by pokryć jak największy teren. Mimo tego nadal są pewni, że to oni są łowcami – a tak naprawdę to ja na nich poluje. Już pięciu zginęło. Sami są sobie winni. Są tak uparci.

Wszystko tak naprawdę zaczęło się zaraz po moim wyjściu z mojej klatki – nazywali to więzieniem. Trafiłem tam na tak zwaną resocjalizację. Twierdzili, że ze mną jest coś nie tak.

Już w sierocińcu byłem nerwowy. Trafiłem tam, przez moją matkę – nie mogła ze mną sobie dać rady. Była sama, bez ojca, którego nie znałem. Zawsze byłem nerwowy. Inni ludzie tylko mnie denerwowali . Byli dwulicowi – a ja byłem szczery, i zawsze od nich lepszy, szybszy, sprawniejszy – a nazbyt często chcieli, żebym im to udowadniał. Jeden, nie mógł wytrzymać tempa i zginął. Za to trafiłem do więzienia. Ale i to przeżyłem. Po czasie, który miał mi zapewnić resocjalizacje okazało się, że nie mam dokąd wracać. To był właśnie początek tego szaleństwa. Nie wiem co dokładnie spowodowało to, że zacząłem się zmieniać. Zaczęło mną rzucać po całej ulicy aż wpadłem pod samochód. Ludzie, którzy byli świadkiem, nie wiedzieli co tak naprawdę się dzieje. Ja też nie. Raz byłem człowiekiem, raz potworem, raz wilkiem – i tak w kółko. Podczas tych przemian niszczyłem wszystko co było wokół, samochody, ludzi, a nawet budynki. W końcu pojawili się oni, ludzie z bronią. Uciekłem do lasu – a oni tu przyszli zaraz za moim śladem. Ich strata. Gdyby wiedzieli w co się pakują…

Słysze następnego. Zbliża się. Czuje jego smród, fetor spoconego, przestraszonego człowieka, kurczowo trzymającego strzelbę. Na jego nieszczęście potrafię już kontrolować swoje przemiany. Kolejna ofiara tej nocy – ofiara, która myśli, że jest myśliwym. Chciałbym, żeby to się wreszcie skończyło. A oni są tak bardzo uparci.

~ przez odrzuceni w dniu kwiecień 21, 2008.

Odpowiedzi: 7 to “Polowanie… (by szelest)”

  1. By Marcus: No no. Musze przyznaz, ze mi sie opowiadanie bardzo spodobalo. Jest krotkie i przejrzsyte. Ale jakie ujmajace. Mam jedno zastrzezenie. Brakuje mi w nim uczucia niestety. Ale ja sie tylko czepiam…

  2. Kolejny krok w procesie tworzenia postaci. No i mowi co nieco o przeszlosci Roya. Jedno zastrzezenie o ktorym fani WtF zapominaja: “Nie wiem co dokładnie spowodowało to, że zacząłem się zmieniać”. Odpowiedz: ugryzl cie wilk, spory, wsciekly, najprawdziwszy wilk. Na terenie Vancouver. Dziwne…

  3. Od Marcusa:
    A od kiedy to likantropia nabywa sie poprzez ugryzienie wilka? Przeciez likantropie wg tradycji i opisow systemowych nabywa sie genetycznie, od rodzica. To wbrew zasadom zawartym w podreczniku glownym. Chyba, ze MG sobie zyczy inaczej?

  4. No wlasnie nie wbrew zasadom. Aby zainicjowac Pierwsza Przemiane nalezy zostac ugryzionym przez wilkolaka. Zaznaczylem, ze wielu fanow systemu o tym zapomina, bo tego w Apokalipsie nie bylo.

  5. Fenrir:
    A nie prawda! Patrzcie w podręcznik wyraźnie pisze, ze to bujda, ale nie do końca. Tuż przed pierwszą przemianą wokół wilkołaka zaczynają się dziać dziwne rzeczy – cień się zbliża i waha się – ściągając różne duchy i te sprawy. Właśnie na takie rzeczy uwrażliwione są watahy. Jednak nie da się sprawdzić czy dana osoba się zmieni w łaka czy nie inaczej jak próbując jego krwi. Dlatego też tuż przed przemianą ludzie są gryzieni przez wilkołaki, które chcą sprawdzić czy dana osoba będzie łakiem czy nie. Jednak samo ugryzienie niema wpływu na wilkołactwo. Koniec i kropencja! :D

  6. Marcus: Zgadzam sie z Wami, ze w podreczniku tak jest napisane. Ale to, jak ujal to Cavallo oznaczalo, ze ugryzienie powoduje wilkolactwo, anie, ze inicjuje je. Tu jest pies pogrzebany. A to juz jest nieprawda, koniec kropka. I nier obracajcie kota ogonem.

    ““Nie wiem co dokładnie spowodowało to, że zacząłem się zmieniać”. Odpowiedz: ugryzl cie wilk, spory, wsciekly, najprawdziwszy wilk. Na terenie Vancouver. Dziwne…” – oto ten cytat. Tu jest jasno na bialym napisane, ze ugrzyzienie spowodowalo likantrpie, no bo co mialoby byc zadane to pytanie? Bez jaj, ktos tu ma tendencje obracania kota ogonem, i nie jest tu Cavallo.

  7. Tak, ale ja pisalem z perspektywy postaci. On wtedy nie wiedzial jak to dziala. Gdybym ja byl w takiej stytuacji to bym pomyslal, ze to przez ugryzienie wilkolaka, vide hollywoodzkie produkcje. Tylko o to mi chodzilo. O to, co mysli postac.

Napisz odpowiedź

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.